czarny dzien dla transportuW ubiegły czwartek 04/04/2019 Parlament Europejski poparł projekt regulacji zakładającej m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników. Polska i inne kraje naszego regionu sprzeciwiają się tym rozwiązaniom. Obawiają się, że uderzy to w ich przewoźników drogowych. Przyjęcie regulacji forsują natomiast kraje Zachodu, m.in. Francja. Firmy transportowe specjalizujące się w przewozach na terenie UE będą musiały szukać sobie miejsca na rynkach krajowych. Przyjęcie przepisów nie kończy jeszcze procesu legislacyjnego. W kolejnym kroku kompromis w sprawie ostatecznego kształtu regulacji będą musiały wypracować PE, Komisja Europejska i kraje członkowskie (Rada UE).

Sprzeciw nieefektywny

W grudniu 2018 roku mandat do negocjacji nad ostatecznym kształtem nowych przepisów przyjęła Rada UE (kraje członkowskie). Polska uznała proponowane przepisy za niekorzystne i głosowała przeciwko. Przeciwne były także: Węgry, Litwa, Łotwa, Malta, Bułgaria, Chorwacja, Irlandia i Belgia. Nie wystarczyło to jednak do zablokowania propozycji.

Propozycja Rady UE zakłada wyłączenie z przepisów o delegowaniu tzw. przewozów bilateralnych – z kraju, w którym mieści się siedziba firmy, do innego państwa. W drodze do kraju docelowego i powrotnej dozwolony byłby dodatkowy jeden załadunek lub rozładunek w innych państwach na trasie przejazdu, co również nie będzie wiązało się z podleganiem przepisom o delegowaniu. Podobnie jeden załadunek i wyładunek będzie mógł zostać przeprowadzony w drodze powrotnej do kraju, w którym mieści się siedziba firmy. Inną opcją, na którą mają zezwalać nowe przepisy, ma być brak dodatkowego załadunku lub wyładunku w drodze do punktu docelowego, a w zamian możliwość dokonania dwóch załadunków lub wyładunków w drodze powrotnej.

W przypadku innych rodzajów operacji, przede wszystkim transportu między krajami trzecimi (tzw. cross-trade), zasady delegowania i płacy minimalnej miałyby zastosowanie od pierwszego dnia. Ten zapis byłby szczególnie niekorzystny z punktu widzenia przewoźników z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym właśnie polskich.

Głosowania potwierdziły dwie rzeczy. Po pierwsze wyraźnie widać, że decyzja jest polityczna, a nie merytoryczna, po drugie widać, że UE przestała dążyć do wypracowania kompromisu a sprawa została przeforsowana siłowo kosztem słabszych graczy i kosztem spójności UE.