Jak uzyskać EORI?

Przywozisz lub wywozisz towary poza obszar Unii Europejskiej? Dokonujesz odprawy celnej? Zobacz, jak uzyskać numer celny EORI.

Skontaktuj się z nami dzwoniąc do naszego biura

pracujemy całą dobę - 7 dni w tygodniu!

Telefon +48 85 742 46 76

lub napisz na adres e-mail: kontakt@acterminus.pl

EORI wniosekBez numeru EORI nie dokonasz odprawy celnej. Numer ten będzie ci również potrzebny, gdy będziesz ubiegać się o pozwolenia celne m.in. o procedurę uproszczoną, status AEO, lub w przypadku, gdy zechcesz skorzystać z procedury TIR.

EORI – kto musi go mieć?

Wszyscy przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność gospodarczą związaną ze stosowaniem przepisów prawa celnego muszą posiadać numer Wspólnotowego Systemu Rejestracji i Identyfikacji Podmiotów Gospodarczych.

Przedsiębiorca mający siedzibę w Unii Europejskiej jest rejestrowany przez organ celny lub wyznaczony organ państwa członkowskiego, w którym ma siedzibę.

Przedsiębiorca z kraju trzeciego może wystąpić o nadanie wspomnianego numeru do organu celnego lub wyznaczonego organu jednego z państw członkowskich przed pierwszą operacją celną planowaną na obszarze UE.

Jak uzyskać numer EORI?

Każdy przedsiębiorca musi przejść procedurę rejestracyjną, założyć konto na stronie www.puesc.gov.pl oraz  dopełnić wielu formalności. Instrukcja wyjaśniająca jak zdobyć wymagany numer, którą znajdziecie Państwo na stronach rządowych może wprowadzić w osłupienie.
Terminus zdejmie z Twoich barków wszelkie formalności i wystąpi do odpowiedniego organu celnego z wnioskiem o nadanie numeru.

Jak sprawdzić, czy mam już EORI?

Jedyne miejsce, gdzie sprawdzić ten numer to strona Komisji Europejskiej – Weryfikacji Numeru EORI dostępna pod tym linkiem. Należy w formularzu wprowadzić numer EORI i wcisnąć guzik Zatwierdź. weryfikacja numeru eori

Jeżeli numer jest aktywny wynik weryfikacji będzie wyglądał jak na obrazie poniżej. Dla przykładu weryfikacja numeru naszej agencji celnej.

zweryfikowany numer EORI

Ze względu na pandemię wirusa COVID-19 czas oczekiwania na nadanie numeru EORI może być wydłużony. Każdorazowo informujemy klientów o przewidywanym okresie wymaganym do załatwienia sprawy.

Skontaktuj się z nami dzwoniąc do naszego biura

pracujemy całą dobę - 7 dni w tygodniu!

Telefon +48 85 742 46 76

lub napisz na adres e-mail: kontakt@acterminus.pl

System SENT – co trzeba o nim wiedzieć.

System SENT dotyczący przewozu towarów wrażliwych (np. alkohol, susz tytoniowy czy paliwa) został wprowadzony Ustawą z dnia 9 marca 2017 r. o systemie monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów system monitorowania transportu drogowego i kolejowego. Podmiotami zobowiązanymi do dokonywania zgłoszeń w systemie są co do zasady wszystkie podmioty uczestniczące w transakcji, tj. dostawca, nabywca oraz przewoźnik. Z wymienionej wyżej definicji podmiotów zobowiązanych, uczestniczących w systemie monitorowania wynika już pośrednio, jakie czynności podlegają monitorowaniu w ramach systemu. Są to:

  • przemieszczenia dokonywane w związku z dostawami krajowymi;
  • przemieszczenia dokonywane w związku z wewnątrzwspólnotową dostawą towarów oraz eksportem, rozpoczynające się na terytorium kraju;
  • przemieszczenia dokonywane w związku z wewnątrzwspólnotowym nabyciem towarów oraz importem, rozpoczynające się odpowiednio na terytorium kraju członkowskiego UE bądź państwa trzeciego;
  • przemieszczenia przez terytorium kraju, czyli przemieszczenia zaczynające się w jednym państwie członkowskim UE a kończące się w innym państwie członkowskim lub trzecim.

Przepisy ustawy wskazują również, jakiego rodzaju towary podlegają monitorowaniu. Towary objęte monitorowaniem są wskazane w ustawie przewozowej poprzez ich kod CN. Dodatkowo przepisy określają, jaką masę lub objętość powinna przekraczać przesyłka z towarem, aby powstał wobec niej obowiązek zgłoszenia w systemie monitorowania. Warto również wiedzieć, że zgodnie z art. 3 ust. 11 ustawy przewozowej istnieje możliwość rozszerzenia ww. katalogu rodzaju towarów podlegających monitorowaniu w drodze rozporządzenia Ministerstwa Finansów i na tej podstawie 20 lipca 2018 r. wprowadzono na przykład monitorowanie przewozu olejów roślinnych i tłuszczy oraz bibułki papierosowej i taśm formujących.

Co nie podlega monitorowaniu?

Ustawa przewiduje również przypadki, w których przewóz nie podlega monitorowaniu, nawet wtedy gdy przesyłka zawiera towary, które zgodnie z ich pozycją CN/podkategorią PKWiU oraz masą/objętością powinny podlegać systemowi. Są to:

  • przesyłki przewożone przez operatorów pocztowych w paczkach pocztowych;
  • przesyłki objęte procedurą celną tranzytu, składowania, odprawy czasowej, przetwarzania lub wywozu, powrotnym wywozem;
  • przesyłki przemieszczane w procedurze zawieszenia poboru akcyzy z zastosowaniem systemu EMCS.

Systemowi monitorowania przewozu towarów nie podlega także przewóz towarów dokonywany środkami transportu, używanymi przez określone organy państwowe m.in. Policję, Straż Graniczną, ABW.

Za naruszenie obowiązków w zakresie monitorowania towarów mogą zostać nałożone na podmioty zobowiązane surowe kary. Przykładowo w przypadku niedokonania przez spółkę zgłoszenia przewozu towarów podlegających monitorowaniu w związku z krajową dostawą, wewnątrzwspólnotowym nabyciem, wewnątrzwspólnotową dostawą lub eksportem towarów przez Spółkę, na Spółkę może zostać nałożona kara w wysokości odpowiadającej 46% wartości netto towaru podlegającego zgłoszeniu (wynosząca nie mniej niż 20 000 zł).

Kary nakładane w ramach pakietu przewozowego są bardzo duże i bezwzględne. Jest jednak pewna nadzieja dla przedsiębiorców, która wynika z ostatnich orzeczeń sądów administracyjnych. Przykładowo w wyroku sygn. I SA/Ol 268/18 WSA wskazał, że przy ustalaniu wysokości kary organy powinny wziąć pod uwagę sytuację finansową podmiotu. Zatem organy nie powinny karać przedsiębiorców w oderwaniu od rzeczywistości, co do tej pory się zdarzało.

Przedsiębiorcy, chcąc zabezpieczyć się przed ryzykiem, powinni w pierwszej kolejności przeanalizować, czy podlegają przepisom pakietu przewozowego, w szczególności, czy dokonują obrotu towarami wymienionymi w ustawie. Następnie warto rozważyć przygotowanie procesu / procedury, która określałaby zakres czynności i odpowiedzialności. W końcu, jeżeli przedsiębiorcy mają wdrożone działania w ramach pakietu przewozowego, należy dokonywać ich bieżącej aktualizacji i audytów, ponieważ od wejścia w życie (2017 r.) ustawa była zmieniana już 7 razy!

Tygodnik Terminusa #13

W tym tygodniku przygotowaliśmy dla Was następujące tematy:

#1 Porozumienie USA i Chin w zasięgu ręki.
#2 Czym jest transakcja trójstronna, dlaczego ułatwia funkcjonowanie firmom i jakie są jej założenia.
#3 Nie ma to jak obiecująco rozpocząć nowy rok 🙂

Czytaj dalej

Tygodnik Terminusa #12

W tym tygodniku przygotowaliśmy dla Was następujące tematy:

#1 „Czarna skrzynka” dla transportu drogowego, czyli sposób na nieuważnych przewoźników
#2 Powstał nowy czasownik – BREXITOWAĆ :)
#3 Nowy Oddział Agencji Celnej TERMINUS w Warszawie / Błoniu.

Czytaj dalej

Tygodnik Terminusa #11

W tym tygodniku przygotowaliśmy dla Was następujące tematy:

#1 Logistyka 4.0 czy stoimy na progu rewolucji przemysłowej?
#2 Status celny towaru
#3 Punkt Konsultacyjny TERMINUS w Białej Podlaskiej dla członków zrzeszonych w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Przewoźników

Czytaj dalej

Tygodnik Terminusa #7

Komisja transportu Parlamentu Europejskiego

odrzuciła w ubiegły czwartek część niekorzystnych dla Polski propozycji dotyczących przewoźników drogowych

Aktualnie delegowanie pracowników odbywa się nadal w ramach dyrektywy UE nr 96/71/WE. Zakłada ona podział wynagrodzenia na dwie części – delegowany pracownik podlega prawu pracy państwa, w którym pracuje (pensja minimalna, godziny pracy, BHP, urlop itd.), natomiast ubezpieczenie i podatki regulowane są w kraju, gdzie został zatrudniony.

Konstrukcja taka zachęciła niektórych pracodawców do niestosowania pierwszej części przepisów, w wyniku czego wypłacali delegowanym pracownikom pensje znacznie niższe, niż te obowiązujące np.w Niemczech czy Szwecji. A to z kolei spowodowało, że delegowanych pracowników zaczęto kojarzyć jako nieuczciwą konkurencję na rynku pracy.

Obecna propozycja Rady UE zakłada wyłączenie z przepisów o delegowaniu tzw. przewozów bilateralnych (z kraju, w którym mieści się siedziba firmy, do innego państwa). W drodze do kraju docelowego i powrotnej dozwolony byłby dodatkowy jeden załadunek lub rozładunek w innych państwach na trasie przejazdu, również niepodlegający przepisom o delegowaniu.

Inna opcja to brak dodatkowego załadunku lub wyładunku w drodze do punktu docelowego, a w zamian możliwość dokonania dwóch załadunków lub wyładunków w drodze powrotnej. W przypadku innych operacji, przede wszystkim transportu między krajami przez przewoźnika z kraju trzeciego tzw. zasady delegowania i płacy minimalnej miałyby zastosowanie od pierwszego dnia.

Przyjęto również zapisy ograniczające okres kabotażu (przewozu ładunków w kraju, w którym przewoźnik nie ma swojej siedziby) do trzech dni, po którym ma następować 60-godzinny tzw. okres cooling-off (zamrożenie działalności). Dodatkowo postulowany jest obowiązek powrotu samochodu do bazy raz na cztery tygodnie.

W ubiegły czwartek kilkuset przewoźników drogowych, w tym z Polski, protestowało przed siedzibą Parlamentu Europejskiego. Transparenty wyraźnie wskazywały powód niezadowolenia branży – to protekcjonizm takich krajów jak Francja czy Niemcy, a także obawa przed ograniczeniem wolnego przepływu towarów, który jest w końcu jedną z podstawowych zasad UE i wolnego rynku usług transportowych.

W swoich założeniach pakiet mobilności miał chronić transport przed trudnymi ze względu na specyfikę branży przepisami o delegowaniu pracowników, tak się jednak nie stało. Trudno oprzeć się wrażeniu, że stare państwa UE chcą wyeliminować ze wspólnego rynku niewygodnych konkurentów. Skoro nie mogą konkurować z przewoźnikami z Polski, Bułgarii czy Rumunii to próbują wyeliminować ich za pomocą prawa.

Taka filozofia łamie fundamentalne zasady rynku europejskiego a najlepszy sposób na rywalizację to naszym zdaniem nie zakazy prawne, ale wzięcie się do solidnej pracy.

Umowa o partnerstwie gospodarczym UE – Japonia

Dnia 27/12/2018 została opublikowana umowa o partnerstwie gospodarczym pomiędzy UE a Japonią Dz. Urz. UE L 330

https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=OJ:L:2018:330:TOC

Umowa jest rezultatem ponad 4-letnich negocjacji i w założeniach miała się stać wzorem wysokich standardów i zasad wolnego i uczciwego handlu. Wystarczy wspomnieć, że porozumienie tworzy ogromną, zamieszkaną przez 600 milionów ludzi strefę, obejmującą 30% światowego PKB i 40% światowego handlu.

Ze stron celnej umowa z Japonią jest bardzo nowoczesna i sprowadza się właściwie do jednego zdania, które mówi że wszystkie linie taryfy celnej z dniem wejścia w życie są eliminowane, chyba że inaczej postanowiono w załącznikach, a załączniki są raptem dwa, i oba mówią o wygaszaniu ceł.

We współczesnym świecie nie ma ucieczki od otwartego handlu opartego na jasnych zasadach i z jak najmniejszą ilością barier i na nic zaklinanie rzeczywistości przez malkontentów.

Takie porozumienia mają głęboki sens, a każdy przedsiębiorca może przyjrzeć się, co importuje a co eksportuje w handlu z Japonią i zwiększyć swój wolumen lub stworzyć handel w obszarach tam, gdzie dziś go nie ma. Według analiz wstępnych UE wygląda na to, że europejska gospodarka skorzysta np. w branży spożywczej, natomiast straci w branży motoryzacyjnej.

Biuro handlowe Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Tokio obiecuje polskim przedsiębiorcom pomoc oraz wsparcie merytoryczne i techniczne w inwestycjach w Japonii.https://www.paih.gov.pl/zagraniczne_biuro_handlowe_tokio

Systemy celne wróciły do życia.

Opadł już kurz po przerwie serwisowej środowiska Systemu Informacyjnego Skarbowo-Celnego, jaką zafundowało w dniach 12-14/01/2019 wszystkim uczestnikom obrotu towarowego z zagranicą Ministerstwo Finansów. Strach miał tym razem rzeczywiście wielkie oczy, ponieważ już chociażby sama ilość serwisowanych systemów przysparzała o ból głowy – naliczyliśmy trzynaście (sic!!!), co dodatkowo czyniło sytuację jeszcze straszniejszą.

Na szczęście odkurzone procedury awaryjne i mobilizacja sił we wszystkich oddziałach TERMINUS pozwoliła na opanowanie sytuacji i udowodnienie po raz, że żadna przeszkoda nam niestraszna a przekraczanie granic właśnie z nami to najlepszy wybór.

Dziękujemy wszystkim naszym pracownikom za zaangażowanie i rozwagę w podjętych działaniach a klientów, którzy musieli nierzadko wykazać się większą niż zazwyczaj cierpliwością zapewnić, że podjęliśmy absolutnie wszystkie działania, aby zaoszczędzić ich czas.

Tygodnik Terminusa #6

#1 „Majfrendy” z Chin znaleźli sposób na tanie przesyłki z AliExpress.

Jeśli zamawiamy przesyłkę z Chin a wiadomość od sprzedającego zaczyna się od zwrotu „my friend” nie oznacza to wcale, że mamy tam jakiegoś skośnookiego przyjaciela 🙂 Sprzedawca jedynie usprawiedliwia w ten sposób wysyłkę „prezentu”, za który odbiorca
nie musiałby płacić podatków. Właśnie popularność tanich przesyłek z Azji spowodowała wejście do języka codziennego pojęcia „majfrendy”.
Sam temat paczek z Chin zatrzymywanych przez celników, którzy naliczają VAT i cło budzi duże emocje, a na amatorów tanich zakupów padł w ostatnich tygodniach blady strach. Do tej pory bowiem większość użytkowników chińskich serwisów zakupowych
była przekonana, że wystarczy napis „prezent” na przesyłce i zadeklarowana wartość poniżej 22 EUR, by nie było trzeba dopłacać do niej ani grosza. Obecnie polski fiskus chce, by od każdej takiej przesyłki były odprowadzane podatki, niezależnie od tego czy zakupu dokonuje osoba prywatna czy firma. W związku z tym nasiliły się kontrole a w sieci pojawiają się mrożące krew w żyłach informacje o
zatrzymaniach paczek i dopłatach. Odbiorca zatrzymanej przesyłki otrzymuje list z prośbą o przesłanie potwierdzenia zakupu ze sklepu w Chinach z widoczną ceną. Wystarczy screen ze strony AliExpress i na tej podstawie zostają naliczone opłaty, które
trzeba będzie opłacić na poczcie w momencie odbioru przesyłki – celnicy doliczają cło i VAT a pocztowcy kwoty za otwarcie i przepakowanie.

Czy nadal więc opłaca się zamawiać przesyłki od „przyjaciół” z Chin? Azjatyccy sprzedawcy już znaleźli sposób na uniknięcie starań fiskusa. Skoro Polska ignoruje unijne przepisy, mówiące o tym, że drobne zakupy o wartości do 22 EUR nie wymagają
odprowadzenia podatku VAT to chińscy sprzedawcy zaczęli otwierać przedstawicielstwa w innych krajach UE. Wysyłają tam paczki, po czym je przepakowują i wysyłają do odbiorców końcowych. Paczki przychodzące z krajów UE nie podlegają już cleniu i są poza zasięgiem administracji skarbowej.

Czy spowoduje to wzrost cen dla tychże odbiorców końcowych? Na odpowiedź trzeba będzie poczekać, niemniej jednak starcie „przyjaciół” i skarbówki zapowiada się naprawdę pasjonująco.

#2 Białorusini od nowego roku nie mogą korzystać z wiz zakupowych

Polski MSZ zlikwidował wizy zakupowe, z których korzystali Białorusini przyjeżdżający do Polski. To zła wiadomość, szczególnie dla przygranicznych terenów Polski. Wiza zakupowa pozwalała na 7-dniowy pobyt cudzoziemca w Polsce w celu tzw. turystyki zakupowej. Chętnie z tej opcji korzystali Białorusini i Ukraińcy, ponieważ w ten sposób zdecydowanie skraca się formalności w porównaniu z wydaniem wizy turystycznej. Trudno zrozumieć jednostronną i arbitralną decyzję MSZ, zwłaszcza że chociażby szacowana wartość zakupów obywateli Białorusi w samym Białymstoku w roku 2018 to prawie miliard złotych.

Likwidacja lub zmniejszenie turystyki zakupowej na pograniczu wschodnim uderza tak w polskich przedsiębiorców jak i w osoby prywatne zatrudnione w tym sektorze. Problem potęguje dodatkowo strona białoruska, która zaostrzyła w roku 2019 limity produktów wwożonych na jej terytorium. Do tej pory było to 1500 EUR albo 50 kg, dziś jest to już tylko 500 EUR lub 25 kg. Już zestawiając ze sobą te dwa fakty to już widać jasno jak ciemne chmury wiszą nad turystyką handlową. A nie jest to przecież pierwsza tego typu zmiana obecnego rządu, która na handel z Białorusią ma wpływ. Wprowadzenie niehandlowych niedziel, które może dla Polaków nie mają aż takiego znaczenia, dla Białorusinów jest rzucaniem kłód pod nogi, ponieważ na zakupy przyjeżdżali właśnie w weekendy.

Wiele miast w tym Białystok rozwinęło się dzięki handlowi ze Wschodem. Wspomnieć warto, chociażby Złoty wiek XIX, kiedy miasta przemysłowe rozwijały się właśnie dzięki takiej możliwości czy początek lat 90 ubiegłego stulecia, kiedy to właśnie handel ze Wschodem był motorem napędowym małego i dużego biznesu. Jako firmie pracującej na co dzień z klientami z Białorusi nie podoba nam się działanie, które może kojarzyć się z odbudową czegoś na wzór „żelaznej kurtyny” i oczekujemy, że zarówno strona polska jak i białoruska zweryfikują jeszcze swoje stanowiska.

.

#3 Dlaczego wyznawcy prawosławia obchodzą Święta Bożego Narodzenia 7 stycznia

Trzynastodniowa różnica w obchodach Świąt Bożego Narodzenia u katolików i wyznawców prawosławia bierze się ze stosowania różnych kalendarzy – starszego juliańskiego ustanowionego w roku 46 p.n.e. i obowiązującego od 1582 r. n.e. nowego, czyli gregoriańskiego. Reforma kalendarza miała miejsce już po rozłamie świata chrześcijańskiego na Kościół wschodni i zachodni w roku 1054, została przeprowadzona przez zachodniego papieża Grzegorza dlatego kościół wschodni tej reformy nie zaakceptował. Kalendarz gregoriański jest w zasadzie naturalnym przedłużeniem kalendarza juliańskiego a poprawka dotyczyła głównie naliczania lat przestępnych. Poprawka miała na celu zapobieżenie „opóźnianiu” się kalendarza względem roku zwrotnikowego dlatego w tej chwili kalendarz juliański spóźnia się o 1 dzień na 128 lat, natomiast gregoriański 1 dzień na 3322 lata.

Rachuba czasu w danych kulturach czy społecznościach to temat pasjonujący. Chociażby główne kryterium klasyfikacji kalendarzy na słoneczne (słowiański, irański itd.), księżycowe (babiloński, żydowski itd.) i księżycowo – słoneczne (egipski, chiński itp.) daje już wstępną orientację w skomplikowaniu zagadnienia.

Może ktoś z czytelników wie, dlaczego to akurat luty ma najmniejszą ilość dni?